sobota, 31 sierpnia 2019

6. "Komornik" - Michał Gołkowski

Tytuł: Komornik
Cykl: Komornik (tom 1)
Seria: Fantastyczna Fabryka
Autor: Michał Gołkowski

Ilość stron: 486
Wydawnictwo: Fabryka Słów

"Nadchodzi Koniec.

Ale taki w cholerę prawdziwy, biblijny. Ziemia zatrzymuje się, gwiazdy spadają, woda zamienia się w krew. Umarli wstają z grobów, otwiera się otchłań. Państwa upadają, brat powstaje przeciw bratu, a dzieci podnoszą rękę na rodziców. Widać, że lada chwila świat spłonie.

Tylko że coś w systemie nie zaskoczyło. Generalnie, zasadniczo i pobieżnie: zamiast bomby termojądrowej wychodzi fajerwerk.

Bo ludzi jest dużo za dużo, o wiele więcej, niż gdy święty Jan spisywał ostatnie wersety swego dzieła. Technologia poszła mocno naprzód, więc przed rydwanem jeźdźca Apokalipsy można uciec, pedałując na rowerze. O dziwo, w ogóle nikt nie chce umierać, nawet jeśli plakaty i ulotki reklamowe obiecują Życie Wieczne w jaskrawych barwach pasteli.

I tak to zostaje - na wpół rozbabrana Apokalipsa.

W końcu ktoś na Górze decyduje, że trzeba ten burdel ogarnąć.

Powołani zostają do życia Aniołowie Apokryficzni. Postawione zostaje przed nimi proste zadanie: jak najszybciej i najskuteczniej rozporządzić masą upadłościową, w którą zamieniła się nasza Ziemia. Mają dokonać inwentaryzacji, zdecydować co zrobić ze stanem zastanym, zlikwidować środki trwałe, upłynnić aktywa, wymieść brudy, zgasić światło i oddać klucz na portierni.

Co robią Apokryficzni, przez ludzi wymyśleni, przez ludzi napisani i myślący częściowo jak ludzie?

Najkrócej mówiąc decydują, że mają to w dupie. Że nie mają kompetencji i im się nie chce. Zwalają czarną robotę na ludzi.

Na ziemię zstępują Komornicy."



Wiecie jak to jest. Mówią, że Apokalipsa jest zaplanowana i jak nastąpi to boom!
To Koniec. Przez duże "K". Taki Koniec totalny.
Czy aby na pewno?
Cóż, nic bardziej mylnego.
Apokalipsa nie wyszła. I to tak bardzo. No wzięła i nie wyszła jak trzeba. Ups się mówi. I żyje dalej, nawet jako zombie.
Aniołkom też się odechciało babrać w tym ziemskim gównie i tak oto mamy Komorników - człowieczki od brudnej roboty. W tym taki Ezekiela Siódmego. I tak zaczyna się piękna przygoda, dla której zarwałam potem kilka nocek!



Ostatni raz u spowiedzi byłam pewnie x czasu temu, pokutę zadaną zapomniałam czy odprawiłam. Obraziłam Pana Boga następującymi grzechami...

Z perspektywy czasu po pierwszy tom tej serii sięgałam chyba z rok. Tak go brałam, zaczynałam i nie mogłam skończyć. Leżał na półce i się kurzył od czasu spotkania autorskiego z Panem Gołkowskim. Dotarłam maksimum nie więcej niż do połowy i jakoś dalej nie szło. Ale jak wiadomo, gdy trzeba się uczyć, zwłaszcza do matury z fizyki (hapf, nie polecam), to nawet ściana ciekawa, więc sięgnęłam ponownie po "Komornika" z myślą, że w końcu go skończę. I tak, w końcu skończyłam. I ZASTANAWIAŁAM SIĘ CZEMU NIE MOGŁAM TEGO SKOŃCZYĆ JAK TO TAKIE ZŁOTO JEST.
Ale tak, prawda - nie mogłam przebrnąć przez pierwszą połowę tomu. Nie mogłam chyba jakoś wczuć się w ten świat. Nie wiem dokładnie dlaczego, bo uwielbiam takie ciężkie, brutalne światy, w których nie sypie się brokat z nieba. Może byłam trochę zagubiona w tym świecie? Trochę był chaos na początku (łapiecie? #sucheżartyXarci), może to dlatego.
Za to drugą połowę łyknęłam momentalnie, zastanawiając się czemu jest 3 w nocy. Na tyle szybko, że potem biegałam jak debil po księgarniach szukając drugiego tomu, bo na moim zadupiu nie mają takiego luksusowego towaru jak "Komornik".
Hańba.
I czekałam aż mi przyjdzie zamówiony. Pomyślałam, jasne, jak się już wybrałam za miasto to pójdę gdzieś na kawkę i na spokojnie paczkę rozpakuję. Taaaaaa, jasne. Uciekły mi z dwa autobusy do domu i kawka wystygła, tak wsiąkłam. I potem swój przystanek przegapiłam, tak sobie wesoło czytałam. Że do domu trafiłam to jakiś cud.


"Podobno na początku była ciemność, a Duch Boży unosił się nad wodami. Tak przynajmniej głosi wersja oficjalna, ale to gówno prawda: na początku zawsze jest ból, a potem przychodzi jeszcze więcej bólu."

Jak już się wsiąknie to nie ma odwrotu, naprawdę. Moje znajome potwierdzą. Tempo akcji jest bardzo dynamiczne, cały czas się coś dzieje i uwierzcie mi, nie da się nudzić. Ja naprawdę nie wiem czemu nie mogłam przez to przebrnąć. Historia jest interesująca, bo niecodziennie znajduje się ciekawą apokalipsę. Bohaterowie jeszcze bardziej intrygujący.
Dla przykładu taki Zek. Kolega miał trochę nieciekawą przeszłość. Apokalipsa dała mu w kość, nie ma co. Ale to fajnie zbudowana, silna postać. W sumie nie wiem, czy da się go nie lubić. Pewnie się da. Ale co tam!
Za to Aziego na pewno da się nie lubić. Wredny z niego aniołek-terrorysta o twarzy Bin-Ladena. Napsuł trochę krwi Zekusiowi. Wiecie, to taki badass z piórkami. Ja tam go wielbię, jego rozmowy z Zekiem to czyste złoto. 


"Co dziś źle się toczy, potoczy się gorzej... - Prosta zasada świata Po. Planuj na złe, szykuj się na najgorsze, a rezultat i tak przejdzie twoje najczarniejsze koszmary."

Właśnie - humor. Świat wykreowany przez Pana Gołkowskiego jest krwawy, surowy i ciężki. Nie uświadczycie brokatu i jednorożców hasających po polach idealnie przystrzyżonej zieloniutkiej trawy. BO TU NIE MA TRAWY. Ale mimo tego ciężkiego klimatu mamy humor, który to wszystko przełamuje. Naprawdę, niektóre te cytaty to na ścianę, a nie w książkę by się kisiły.

Co ja mogę więcej powiedzieć...
Bierzcie i czytajcie z tego wszyscy, albowiem to dobry towar jest!

Więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie serdecznie (nie) żałuję, obiecuję poprawę, i proszę Cię Ojcze o pokutę i rozgrzeszenie. Albo chociaż ciastko i kolejny tom.

Jako, że jestem już dawno po przeczytaniu wszystkich tomów to teraz śmiać mi się chce, że tak nisko oceniłam pierwszy tom. Bo potem jest tylko lepiej i lepiej. Ale zostawiam ocenę jaka jest i jaka była w moim odczuciu po przeczytaniu tego ponad pół roku temu. A od "terazniejszej" siebie dodam, że książka ta to początek naprawdę świetnej serii, która wciąga na długie godziny, pełne zarówno śmiechu jak i smutku. I skoro tak mówię to raczej nie zaskoczy Was to, że dodaję ją do ulubionych na mojej półce. 

Nasza ocena:
8/10
"Bardzo dobra, takiego czegoś potrzebowaliśmy. Sprawdź koniecznie!"

Książkę recenzował/a dla Was: Araxara

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz